Text Size
środa, marzec 03, 2021

Raport niemieckich Zielonych dotyczący rzekomych zagrożeń wynikających z budowania przez Polskę elektrowni jądrowej oraz domaganie się „prawa głosu” dla Niemiec w tej sprawie (pod pretekstem ryzyka skażenia) pokazuje, że okno możliwości może się powoli zamykać. Być może o sukcesie polskiego atomu będzie decydowała szybkość podejmowania decyzji przez polskie władze.

Nie ma sensu wgłębiać się w mało naukowe prognozy wspomnianego raportu. Jego autorzy nie mają kompetencji, aby się taką dziedziną zajmować, trudno też na serio traktować apokaliptyczne wizje awarii, będącej połączeniem Fukushimy z Czarnobylem. Zarówno dzisiejsza technologia budowania tego typu obiektów, jak i uwarunkowania geograficzne (nie mamy trzęsień ziemi ani tsunami) nie uprawdopodobniają takiego wariantu. Poza tym zarówno same Niemcy, jak i ich sąsiedzi korzystają z tego typu energetyki i nie wywołuje to problemów ani sprzeciwów. Dlatego znacznie ciekawsze będzie spojrzenie na ten dokument jako czynnik rozgrywki niemieckiej i unijnej administracji o kształt polskiej energetyki.

Sama postawa Niemiec nie dziwi – głównym wektorem ich polityki energetycznej, którą sami lub za pośrednictwem Brukseli starają się narzucać całej UE, są OZE i gaz (z Nord Stream sprzedawany dalej przez Niemcy) jako zasadnicze źródło energii przy jednoczesnej dekarbonizacji i blokowaniu zeroemisyjnego wszak atomu. Jest to swego rodzaju pochodna wewnętrznej polityki niemieckiej, czyli odchodzenia od obu tych źródeł energii (węgiel i atom) na rzez OZE i gazu. Nie można jednocześnie nie dostrzegać, że jest to polityka dyktowana w dużej mierze ideologicznie: wynika z jednej strony z realizacji postulatu Zielonych, z drugiej z idei niemieckiej soft power, którą sami określają jako „mocarstwo moralne”.

źródło:

https://www.energetyka24.com/czy-zamyka-sie-okienko-dla-polskiego-atomu-komentarz

Związki Zawodowe