Text Size
poniedziałek, czerwiec 21, 2021
  • war_3.jpg
  • war_2.jpg
  • war_1.jpg
  • mzzprc2.jpg
  • war_5.jpg
  • warsz0130.jpg
  • warsz0124.jpg
  • war_8.jpg
  • warsz012.jpg
  • war_6.jpg
  • war_7.jpg

PGE przygotowuje się do nowych wyzwań

Wojciech Dąbrowski, PGE: Sytuacja zmusza nas do radykalnych działań

 

Podczas wideokonferencji Wojciech Dąbrowski, prezes zarządu PGE, został poproszony o komentarz do zaprezentowanej przez Komisję Europejską propozycji zwiększenia celu redukcji CO2 na 2030 rok z obecnych 40 proc. do 55 proc. 

- Bardzo uważnie śledzimy to, co się dzieje w Brukseli, mamy tam swoje biuro, a także za pośrednictwem Polskiego Komitetu Energii Elektrycznej. Bierzemy pod uwagę różne scenariusze. Komisja Europejska przedstawiła dzisiaj rano swoją analizę dotyczącą podwyższenia celu redukcji emisji CO2, rekomendując jego podniesienie z 40 proc. do 55 proc w 2030 roku. Komisja rekomenduje jednocześnie podniesienie celu OZE z 32 proc. do 38 proc. na 2030 rok, na poziomie UE - mówił Wojciech Dąbrowski.

Prezes PGE wskazał, że według założeń Komisji Europejskiej przyjęcie 55 proc. celu redukcji emisji CO2 na 2030 rok ma prowadzić do wzrostu cen CO2 do co najmniej 60 euro/tona. Przypomniał, że już kilka miesięcy temu Centrum Analiz Klimatyczno-Energetycznych KOBIZE wyliczyło, że wprowadzenie takiego celu może prowadzić do wzrostu cen uprawnień do emisji CO2 nawet do 76 euro, a obecnie cena wynosi około 27 euro za tonę CO2. 

- Sytuacja zmusza nas oczywiście do podjęcia radykalnych działań i nie tylko nas PGE. My takie działania już podjęliśmy i konsekwentnie będziemy je realizowali. Jesteśmy świadomi, że w przypadku przyjęcia tego celu przez całą UE, co zaplanowane jest do końca tego roku, koszty jego realizacji i główny wysiłek redukcyjny zostaną poniesione przede wszystkim przez elektroenergetykę - powiedział Wojciech Dąbrowski.

Prezes PGE podkreślił, że grupa PGE przygotowuje się do nowych wyzwań.  Dodał, że jest pewny, że sobie z nimi poradzi. 

  • Oczywiście mamy nadzieję, że na tę transformację, na te zmiany pozyskamy środki zewnętrzne, środki unijne z funduszu transformacji, funduszy celowych. Strona rządowa też prowadzi w tym zakresie rozmowy z KE. My, jako branża, też będziemy tutaj bardzo aktywni. Będziemy walczyli o swoje, aby pozyskać jak najwięcej środków na nowe inwestycje w OZE - powiedział Wojciech Dąbrowski. 
  • Według założeń Komisji Europejskiej przyjęcie 55 proc. celu redukcji emisji CO2 na 2030 rok ma prowadzić do wzrostu cen CO2 do co najmniej 60 euro/tona. Sytuacja zmusza nas do podjęcia radykalnych działań i nie tylko nas PGE. My takie działania już podjęliśmy i konsekwentnie będziemy je realizowali - stwierdził Wojciech Dąbrowski, prezes zarządu PGE

Bruksela zmienia pośredni cel emisji CO2 do 2030 roku.

Szefowa Komisji Europejskiej przedstawiła nowy cel redukcji emisji CO2 do 2030 roku. Według zaprezentowanej przez Ursulę von der Leyen propozycji cel redukcji szkodliwego dla klimatu dwutlenku węgla ma zostać zwiększony z obecnie planowanych 40% do 55%

Bruksela zmienia pośredni cel na drodze do neutralności klimatycznej. Zamiast 40-procentowej będzie 55-procentowa redukcja emisji CO2 do 2030 roku.

Szczegóły propozycji mają zostać ogłoszone w czwartek, ale ogólny cel 55 proc. redukcji Ursula von der Leyen przedstawiła w środę w dorocznym orędziu o stanie UE wygłoszonym w Parlamencie Europejskim. — Zdaję sobie sprawę, że ten wzrost z 40 do 55 to dla niektórych za dużo, a dla innych za mało. Jednak nasza ocena skutków jasno pokazuje, że nasza gospodarka i przemysł mogą sobie z tym poradzić — powiedziała przewodnicząca Komisji Europejskiej. I na dowód, że jej plan nie jest tylko mrzonką powołała się na poparcie biznesu, który zaapelował do niej o wyznaczenie takiego właśnie celu.

Zwiększenie planu redukcji na 2030 rok ma uczynić realnym cel neutralności klimatycznej wyznaczony na 2050 rok. Jeśli inni pójdą za przykładem UE, to wtedy uda się utrzymać wzrost temperatury w bezpiecznych granicach granicach 1,5 st. C. — Już pokazaliśmy, że możemy to zrobić. Podczas gdy emisje spadły o 25 proc. od 1990 r., nasza gospodarka wzrosła o ponad 60 proc. Różnica polega na tym, że mamy teraz więcej technologii, więcej wiedzy i więcej inwestycji. Już teraz wkraczamy w kierunku gospodarki o obiegu zamkniętym z produkcją neutralną pod względem emisji dwutlenku węgla — argumentowała szefowa KE.

Pikieta związków zawodowych pracowników PGE S.A.

Pikieta związków zawodowych pracowników PGE S.A.

28.08.2020 r. Odbyła się pierwsza pikieta po wyborach prezydenckich... Jak dotąd żadna z obietnic przedwyborczych  nie została dotrzymana, musimy wziąć sprawę w swoje ręce, więc mówimy Rządowi TAK dla Węgla do 2050. Będziemy walczyć obronie węgla, nie jesteśmy drugą wyspą, gdzie pozbyto się klasy robotników i zamknięto kopalnia a o ludziach już nikt nie pamięta.     

Przed budynkiem Polskiej Grupy Energetycznej w Warszawie trwa pikieta związków zawodowych Pracowników Kopalń, Elektrowni i Spółek zależnych PGE SA. Pikietujący domagają się m.in. koncesji na wydobywanie węgla brunatnego ze złoża "Złoczew", oraz docelowej koncesji na wydobywanie węgla ze złoża "Turów".

Piątkowa pikieta związków zawodowych pracowników PGE S.A. rozpoczęła się o godzinie 11 pod Pałacem Kultury i Nauki, skąd grupa pikietujących przeszła pod budynek Polskiej Grupy Energetycznej przy ulicy Mysiej 2 w Warszawie. Następnie związkowcy przejdą ul. Nowogrodzką przed siedzibę Ministra Aktywów Państwowych przy ul. Kruczej 36/Wspólnej 6.

Pikietujący domagają się m.in. koncesji na wydobywanie węgla brunatnego ze złoża "Złoczew", oraz docelowej koncesji na wydobywanie węgla brunatnego ze złoża "Turów".

"Żądamy spełnienia obietnic wyborczych polityków Zjednoczonej Prawicy, zabezpieczenia miejsc pracy w naszych regionach, prowadzenia polityki energetycznej na polskim węglu, która tylko w ten sposób da nam bezpieczeństwo energetyczne" - napisało w komunikacie przesłanym do PAP biuro prasowe Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych.

Związkowcy żądają także przywrócenia zwolnionych pracowników oraz zaprzestania dalszych zwolnień w PGE GiEK S.A. "Żądamy natychmiastowego zaprzestania prac nad wydzielaniem aktywów węglowych z GK PGE" - dodano w komunikacie.

Jak zaznaczono, działania pikietujących nie są polityczne i "nie mają nic wspólnego z jakimikolwiek ugrupowaniami politycznymi". "Jedziemy przypomnieć decydentom o naszych regionach i o tym co się z nimi stanie, gdy zostaną zlikwidowane nasze zakłady. Nie chcemy i nie pozwolimy zniszczyć polskiej energetyki na węglu brunatnym. Ze względu na obostrzenia związane z COVID-19 zmuszeni jesteśmy do ograniczonej liczby protestujących, ale nie spoczniemy i planujemy kolejne akcje protestacyjne, ze strajkiem włącznie" - podano.

Udział w pikiecie biorą związkowcy z Bogatyni i Bełchatowa: NZZ Górników KWB Turów, MZZ PRC przy Elektrowni Turów, ZZIT OM przy Elektrowni Turów, MZZ "ODKRYWKA" KWB Bełchatów, MK WZZ Sierpień 80 KWB Bełchatów, ZZ "F1" KWB Bełchatów, ZZ GWB KWB Bełchatów, MZZ Pracowników Elektrowni Bełchatów, MZZ Pracowników SEMPERTRANS Bełchatów, OPZZ Konfederacja Pracy Pracowników KNAUF Bełchatów.

Regiony górnicze potrzebują planów transformacji, zamiast obietnic wydobycia

w 2050 będziemy wówczas ostatnim państwem Unii Europejskiej i jednym z ostatnich w Europie, które dopiero kończy wydobycie. Austria zakończyła wydobycie węgla kamiennego już w 1965 roku, Holandia w 1976, Irlandia w 1990, Węgry, Belgia i Szwecja w 1992, Chorwacja w 1999, Rumunia w 2003, Francja i Serbia w 2004, Bułgaria w 2013, Włochy w 2015, a Niemcy i Hiszpania w 2018 roku. Wydobycie węgla kamiennego dobiega końca także w Czechach, Norwegii, Wielkiej Brytanii i na Ukrainie, czyli wszystkich – poza Rosją z nieprzebranymi syberyjskimi złożami – państwach Europy. Powód we wszystkich tych krajach był ten sam – nieopłacalność dalszego wydobycia. Dokładniej rzecz biorąc zwykle chodziło o brak pieniędzy bądź woli politycznej, bowiem w większości państw przygotowano się na to w Niemczech robiono to w ramach 10-letnich planów likwidacji górnictwa, w ramach których dokładnie zaplanowano która kopalnia i kiedy zostanie zamknięta, aby zarówno górnicy, jak i całe społeczności lokalne, mogły precyzyjnie zaplanować swoją przyszłość „po węglu”. - Wszędzie w Europie, poza Rosją, wydobycie stało się nierentowne do tego doprowadziły partie zielonych.

 

war-2.jpg war-1.jpgwar-3.jpg

 

war-5.jpg

war-7.jpg

 

 

 

https://youtu.be/fFGLBDUnKhE?list=PLiphWfUjsrNMoGIwJk40Mxc3FUXsQZ9t8 https://youtu.be/fFGLBDUnKhE?list=PLiphWfUjsrNMoGIwJk40Mxc3FUXsQZ9t8

 

 

 

 

 

Według koncernu PGE GiEK za wielką awarię w bełchatowskiej elektrowni, do której doszło w czerwcu, są odpowiedzialni również pracownicy.

PGE obwinia pracowników za awarię w elektrowni. Dyrektor groził zwolnieniami, interweniowali związkowcy

Według koncernu PGE GiEK za wielką awarię w bełchatowskiej elektrowni, do której doszło w czerwcu, są odpowiedzialni również pracownicy. Dyrekcja zakładu chciała ukarania energetyków m.in. upomnieniami, a nawet zwolnieniem z pracy. W sprawie interweniowały związki zawodowe. Po rozmowach PGE zdecydowało się od odstąpić od kar. Atmosfera w elektrowni jest bardzo napięta, a załoga mówi o „psychozie strachu”.

Do jednej z największych w ostatnich latach awarii bełchatowskiej elektrowni doszło w nocy z niedzieli na poniedziałek 22 czerwca. Ulewny deszcz spowodował wyłączenie aż czterech bloków energetycznych. Ogromne ilości wody dostały się do jednego z budynków układu nawęglania tzw. przesypowni nawęglania, z której podawany taśmociągami jest węgiel do bloków 5-8. Podjęto decyzję o wyłączeniu jednostek, ponieważ woda z zalanego pomieszczenia musiała zostać wypompowana. Przerwa w produkcji prądu trwała do rana, gdy podano węgiel do zasobników przykotłowych we wspomnianych blokach energetycznych.

W elektrowni powołano specjalny zespół, który miał zbadać szczegóły awarii. Po kilku tygodniach ustaleń stwierdzono, że oprócz fatalnej pogody, winę ponoszą również energetycy, którzy byli wówczas na nocnej zmianie. Dyrekcja zakładu postanowiła ukarać pracowników. W sprawę włączyły się jednak związki zawodowe, które zaprotestowały wobec takiego rozwiązania.

- Dowiedzieliśmy się, że kary jakie planowano zastosować przewidywały nie tylko upomnienia, ale również zwolnienia pracowników. Podjęliśmy interwencję, bo uważamy, że pracownicy tutaj nie zawinili – mówi Andrzej Nalepa, przewodniczący Związku Zawodowego Pracowników Ruchu Ciągłego w Elektrowni Bełchatów.

Organizacje związkowe wystosowały pismo do dyrektora elektrowni w obronie pracowników, żądając odstąpienia od karania pracowników. Ich zdaniem, odpowiedzialność za całą sytuację ponoszą decydenci z PGE i PGE GiEK, którzy od wielu lat ograniczali liczbę etatów w poszczególnych działach bełchatowskiego zakładu. To, według związkowców, doprowadziło do zwiększenia ryzyka związanego z brakiem możliwości pełnej kontroli nad ogromnym obiektem.

- Było kwestią czasu wystąpienie zdarzeń, których konsekwencje poniesie spółka. Brak etatów to brak oczu i rąk pracowników, aby w bezpiecznym czasie dostrzec zagrożenia i im zapobiec. Władze firmy podjęły ryzyko szukając oszczędności. Dziś muszą odpowiedzieć sobie na pytanie czy to się opłaciło. Zwłaszcza, że obiekty i urządzenia się starzeją, a oszczędza się zarówno na etatach, jak i na inwestycjach. Niedopuszczalnym jest przerzucanie po awarii odpowiedzialności na pracowników, którzy swoje obowiązki wykonują z należytą starannością, a ograniczenia w obsłudze poczynione nie przez nich prowadzą do stanu podwyższenia ryzyka. Ryzyka, które podkreślamy, wziął się siebie właściciel i zarządzające w jego imieniu organy spółki – napisali związkowcy w liście do dyrektora elektrowni.

Jak do sprawy odnosi się koncern PGE Górnictwo i Energetyka Konwencjonalna? Rzeczniczka spółki nie zdradza zbyt wielu szczegółów na temat całej sytuacji i wyciągania konsekwencji służbowych wobec załogi elektrowni. Potwierdza jednak, że winą za awarię obarczono również pracowników.

- Po czerwcowej awarii w Elektrowni Bełchatów, która spowodowała wyłączenie czterech bloków energetycznych, powołany został Zespół Awaryjny, który zbadał szczegóły awarii. Wyniki badania potwierdziły, że oprócz warunków atmosferycznych, na powstanie awarii miał wpływ także czynnik ludzki. Spółka nie komentuje zmian personalnych, poza zmianami na stanowiskach menedżerskich – mówi Sandra Apanasionek, rzecznik prasowy PGE GiEK.

Jak mówi Andrzej Nalepa, ostatecznie po rozmowach dyrekcji ze związkami zawodowymi dyrekcja elektrowni odstąpiła od ukarania pracowników. Według związkowców sprawa karania pracowników za awarię, pokazuje jaka atmosfera panuje obecnie w bełchatowskim zakładzie.

- To nie koniec całej sytuacji, bo ona wciąż trwa. Chodzi o sposób zarządzania i oceny podwładnych. Pracownicy, którzy pracują solidnie i rzeczowo, wciąż oceniani są negatywnie. Panuje psychoza strachu. Warto jednak przypomnieć, że w ostatnich latach elektrownia miała bardzo niską awaryjność i wysoką dyspozycyjność. To o czymś świadczy – mówi Andrzej Nalepa.

O mocno napiętej atmosferze w elektrowni mówią też sami pracownicy. Wielu doświadczonych energetyków jeszcze w tym roku zamierza przejść na emeryturę.

- W rozmowach z pracownikami słyszymy, że mają dosyć stresu i nerwów. Wielu deklaruje, że jak tylko nabędą prawa emerytalne odchodzą na emeryturę. Niestety ze strony PGE o przyjęciach młodych osób do pracy nie słychać – mówi Andrzej Nalepa.

Według ostatnich udostępnionych przez PGE GiEK, we wrześniu ub. roku w elektrowni pracowało 3.070 osób. Dla porównania w 2013 roku w zakładzie zatrudnionych było blisko 4 tys. osób czyli o prawie tysiąc więcej niż obecnie...

żródło:

http://ddbelchatow.pl/artykuly/aktualnosci,pge-obwinia-pracownikow-za-awarie-w-elektrowni-dyrektor-grozil-zwolnieniami-interweniowali-zwiazkowcy,91759.htmlhttp://ddbelchatow.pl/artykuly/aktualnosci,pge-obwinia-pracownikow-za-awarie-w-elektrowni-dyrektor-grozil-zwolnieniami-interweniowali-zwiazkowcy,91759.html

Żądamy spełnienia obietnic wyborczych polityków Zjednoczonej Prawicy, zabezpieczenia miejsc pracy w naszych regionach !

image.jpeg

Już w piątek, 28 sierpnia w Warszawie przed siedzibą PGE S.A. zostanie przeprowadzona pikieta związków zawodowych Pracowników Kopalń, Elektrowni i Spółek zależnych PGE S.A. wezmą w niej udział związkowcy z Bogatyni i Bełchatowa: NZZ Górników KWB Turów, MZZ PRC przy Elektrowni Turów, ZZIT OM przy Elektrowni Turów, MZZ "ODKRYWKA" KWB Bełchatów, MK WZZ Sierpień 80 KWB Bełchatów, ZZ "F1" KWB Bełchatów, ZZ GWB KWB Bełchatów, MZZ Pracowników Elektrowni Bełchatów, MZZ Pracowników SEMPERTRANS Bełchatów, OPZZ Konfederacja Pracy Pracowników KNAUF Bełchatów.
Będziemy domagać się koncesji na wydobywanie węgla brunatnego ze złoża "Złoczew", oraz docelowej koncesji na wydobywanie węgla brunatnego ze złoża "Turów". Żądamy spełnienia obietnic wyborczych polityków Zjednoczonej Prawicy, zabezpieczenia miejsc pracy w naszych regionach, prowadzenia polityki energetycznej na polskim węglu, która tylko w ten sposób da nam bezpieczeństwo energetyczne. Żądamy przywrócenia zwolnionych pracowników i zaprzestania dalszych zwolnień w PGE GiEK S.A., oraz prowadzenia rzeczywistego, a nie pozorowanego dialogu ze stroną społeczną. Żądamy natychmiastowego zaprzestania prac nad wydzielaniem aktywów węglowych z GK PGE!
Nasze działania nie są polityczne i nie mają nic wspólnego z jakimikolwiek ugrupowaniami politycznymi. Jedziemy przypomnieć decydentom o naszych regionach i o tym co się z nimi stanie, gdy zostaną zlikwidowane nasze zakłady. Nie chcemy i nie pozwolimy zniszczyć polskiej energetki na węglu brunatnym. Ze względu na obostrzenia związane z COVID-19 zmuszeni jesteśmy do ograniczonej liczby protestujących, ale nie spoczniemy i planujemy kolejne akcje protestacyjne, ze STRAJKIEM włącznie !!!

 

PGE rezygnuje z elektromobilności

PGE rezygnuje z elektromobilności

To jednocześnie pierwszy jasny sygnał, że PGE rezygnuje z rozwijania się w obszarze elektromobilności. Chociaż aktualna strategia koncernu wciąż zakłada, ze „wśród nowych rozwiązań technologicznych będących w obszarze zainteresowania Grupy PGE są m.in. magazyny energii, elektromobilność, technologia power to gas, skroplony gaz ziemny - LNG, energetyka rozproszona, inteligentne rozwiązania zintegrowane oraz budowa instalacji zgazowania węgla”, to w praktyce PGE wycofuje się z tych inwestycji. Spółka zamyka projekty rozwojowe i zwalnia odpowiedzialnych za nie ludzi. Część z nich sama ze spółki już odeszła lub właśnie szuka nowej pracy. Cięcia mają ograniczyć koszty jej funkcjonowania.

To o tyle zaskakujące, że jeszcze na początku roku PGE miała najbardziej ambitne plany rozwoju stacji ładowania e-samochodów w Polsce. Do końca tego roku chciała oddać kierowcom aut elektrycznych 283 nowe punkty ładowania i stać się tym samym drugą największą sieci w kraju.

 

Proces zmian w górnictwie jest nieuchronny..

Proces zmian w górnictwie jest nieuchronny, ale będzie przebiegał inaczej niż restrukturyzacja, jaką pamiętamy sprzed 20 lat – oświadczył premier Mateusz Morawiecki. Zapewnił, że rząd chce, by w miejsce każdego miejsca pracy redukowanego w branży górniczej powstawało nowe, w innej dziedzinie przemysłu.

  • O przyszłość górnictwa i sytuację epidemiczną szef rządu był pytany podczas rozmowy wyemitowanej we wtorek po południu w Polskim Radiu Katowice.
  • Jak mówił Morawiecki, były obawy, że w związku z epidemią i sporą liczbą zachorowań w górnictwie wirus spowoduje brak zdolnych do pracy górników i problemy z odtworzeniem produkcji.

Morawiecki przypomniał, że w kierunku zakażenia koronawirusem zostało przebadanych wielu pracowników kopalń i Ślązaków w ogóle. "Na szczęście wśród grupy górników ten wirus okazał się dużo mniej zjadliwy niż się wydawało i tam nie doszło do zgonów i to jest rzecz pierwsza, dla mnie rzecz najważniejsza" - podkreślił.

Ocenił, że obecnie epidemia "wyraźnie wchodzi na jakąś drugą falę", wyraził też nadzieję, że będzie ona niska. Przypomniał, że w Polsce nie doszło do tak dramatycznej sytuacji jak we Włoszech czy Hiszpanii. "U nas było łóżek w nadmiarze (...) i dlatego służba zdrowia nie uległa zapaści, nie uległa zablokowaniu" - dodał.

"Teraz, jak obserwuję statystyki, to przyznam się, że zaglądam najpierw z duszą na ramieniu i z ogromną obawą na statystyki zgonów (...), te statystyki są niższe niż epidemiolodzy się spodziewali" - mówił premier. Zaapelował o zachowanie zasad związanych z epidemią, zapowiedział też wzmożone kontrole podczas różnych spotkań i imprez, które mogą być źródłami zakażeń.

źródło:

https://www.wnp.pl/energetyka/premier-zmiany-w-gornictwie-beda-przebiegaly-inaczej-niz-te-sprzed-20-lat,414558.html

Trzaskowski o przyszłości kopalń. Chce odchodzić od węgla?

Polska wychodzi z węgla i musi przeprowadzić transformację energetyczną – przyznał Rafał Trzaskowski w rozmowie z „SE”.

Takie rozwiązanie równałoby się jednak rewolucji w regionie i zniknięciu dziesiątek tysięcy miejsc pracy. Jak, zdaniem kandydata KO,

wygląda alternatywna i niewęglowa wersja przyszłości Śląska?

żródło:

https://www.se.pl/wiadomosci/polityka/trzaskowski-o-przyszlosci-kopaln-chce-odchodzic-od-wegla-aa-FTe1-jr53-3YU2.html

 

Jak polski miliarder rozprawił się z górnikami w Wielkopolsce

Chodzi o dwie kopalnie KWB Konin oraz KWB Adamów, które od lipca 2012 roku są własnością miliardera Zygmunta Solorza - Żaka. Rząd PO- PSL sprzedał mu obie kopalnie za 175 milionów złotych. Kwota budziła potężne kontrowersje gdyż pierwsza wycena wykonana dla Ministerstwa Skarbu Państwa wynosiła 980 milionów złotych, a druga 650 milionów złotych.

Większości pracowników kopalni KWB Konin i Adamów kończy się niebawem okres ochronny. Więc można się spodziewać, że w rejonie Konina kolejne setki rodzin stracą niejednokrotnie jedynego żywiciela. Jest tym bardziej dotkliwe, iż w 2009 roku produkcje w Koninie zamknęła, należąca do innego miliardera - Romana Karkosika, Huta Aluminium Konin.Wówczas 200 osób trafiło na bruk. 

Jaka jest przyszłość pracowników dwóch kopalni PAK -u? Cóż, Solorz - Żak mający olbrzymie kredyty (18 miliardów złotych ), zaciągnięte na zakup Polkomtela, będzie maksymalnie "wyciskał" swe firmy z innych branż jak telekomunikacja czy media. PAK działający w energetyce, boryka się ze spadającymi cenami prądu, będzie zmuszony drastycznie obniżać koszty. Tym bardziej, że zarówno dość wiekowa elektrownia PAK jak i kopalnie będą działać już nie tak długo. Obiecująca dla Solorza wydaje się odkrywka węgla brunatnego Tomisławice tyle, że Komisja Europejska i ekolodzy oraz okoliczni mieszkańcy chcą ją zablokować ponieważ uważają, że jej dalsza eksploatacja doprowadzi do obniżania poziomu wody w jeziorze Gopło na Kujawach.

źródło https://wgospodarce.pl/opinie/18182-jak-polski-miliarder-rozprawil-sie-z-gornikami-w-wielkopolsce?fbclid=IwAR0Jvz4dxIPrrkH6rVSuoBZDMKQNArZ_PotnHn85mT5O7VlGUpTGVB0s9sM

Petycja przeciwko zamknięciu kopalni i elektrowni Turów

Blisko 13 tysięcy mieszkańców Kraju Libereckiego poparło petycję w sprawie zamknięcia kopalni Turów. Apel został złożony w Parlamencie Europejskim i wkrótce ma być przedmiotem prac Komisji Petycji.

Pełna treść petycji dostępna jest tutaj.

– Protesty deprecjonujące działalność Turowa są dla nas zaskakujące, gdyż w pobliżu działają czeskie i niemieckie kopalnie węgla brunatnego. Po stronie niemieckiej funkcjonuje znacznie większe Zagłębie Łużyckie, a po stronie czeskiej znacznie większa od polskiej kopalni Turów kopalnia Most – Kormorany – przyznają samorządowcy powiatów zgorzeleckiego, bolesławieckiego i lubańskiego, którzy w poczuciu odpowiedzialności za byt mieszkańców regionu wystosowali petycję do Ursuli von der Leyen – Przewodniczącej Komisji Europejskiej. 

W ciągu najbliższych 20 – 25 lat kombinat wydobywczo-energetyczny Turów zakończy działalność, gdyż eksploatacja tutejszych złóż węgla jest możliwa najwyżej do 2045 roku. Przygraniczny region już teraz stoi przed koniecznością tworzenia nowych miejsc pracy oraz dokonania zmian w strukturze zawodowej. Jak jednak wynika z doświadczeń choćby naszych niemieckich sąsiadów jest to proces długofalowy, który musi być rozłożony na wiele lat. Błyskawiczne zamknięcie kopalni i elektrowni odciśnie negatywne i bezlitosne piętno na funkcjonowaniu całego regionu oraz życiu wszystkich grup społecznych.

– Zmiany są nieuchronne, niemniej wierzymy, że można ich dokonać nie powodując klęski ekonomicznej i długotrwałego zubożenia regionu. Wypełnienie luki związanej z zamknięciem kompleksu wydobywczo-energetycznego Turów wymaga czasu – dodają samorządowcy, prosząc o poparcie petycji wszystkich mieszkańców regionu.

Petycję poprzeć można poprzez:

  • złożenie własnoręcznego podpisu pod listą poparci, która jest dostępna w Biurze Obsługi Interesanta Starostwa Powiatowego w Zgorzelcu oraz w punktach obsługi interesanta wszystkich urzędów miejskich i gminnych na terenie powiatu zgorzeleckiego: w Zgorzelcu, Bogatyni, Sulikowie, Pieńsku, Węglińcu i Zawidowie
  • pobranie listy poparcia online [klik-klik], podpisanie i przekazanie jej osobiście lub drogą pocztową do wybranego urzędu

Apel_1st.pngApel_2st.png

Apel_samorząd_zgorzelec-kopia.jpg

 

 

 

Protest przed PGE GiEK S.A.

      Pikieta miała na celu zwrócenie uwagi, na niepewną przyszłość spółki PGE GiEK S.A., wydzielenia z PGE do osobnej spółki aktywów węglowo-energetycznych. Wszystko miałoby się odbyć już od września. Pracownicy spółek podległych PGE nie chcą do tego dopuścić. Związki zawodowe zapowiadają, że jeśli nie przyniesie pikieta oczekiwanych skutków, będą kolejne. Pracownicy spółek węglowych PGE boją się o swoją przyszłość, grupa próbuje ukierunkować się na odnawialne źródła energii. Oprócz aspektów środowiskowych, spółkom węglowym zarzuca się nierentowność. Pracownicy zapewniają, że jest wręcz przeciwnie. Nasza gospodarka musi być oparta o Polską energetykę, nagła decyzja przechodzenia energetyki opartej na węglu w energetykę OZE, jest procesem nieodwracalnym i niszczącym Polską energetykę.

To pierwszy z kilku z zapowiadanych protestów, Górnicy i Energetycy zrzeszeni w związkach zawodowych z Bełchatowa i Turowa domagają się odstąpienia władz, wydzielania aktywów węglowych z GK PGE, chcą również zdecydowanych działań w sprawie Złoczewa i Turowa. Protest, ma uwidocznić utratę zaufania do władz PGE i ministra aktywów państwowych Jacka Sasina. "Który najwidoczniej nie radzi sobie z tak ważnym dla bezpieczeństwa energetycznego państwa resortem" – Zrzeszone w PGE związki zawodowe informują w swoim oficjalnym stanowisku, przekazanym na ręce Zarządu PGE GiEK S.A.

 

Protest_3.jpeg

 Protest_4.jpeg  Protest_6.jpeg

 

 

Pismo-11st.jpgPismo-22st.jpg

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Relacja strony społecznej ze spotkaniaZwiązków Zawodowych Federacji GK PGE z Zarządem PGE S.A.

 

101615153_3822310114510374_943144461372751872_o.jpeg101284945_3822310247843694_3269205758549426176_o.jpeg

 

 

 

Minister Klimatu powołał Zespół do spraw Rozwoju Przemysłu Odnawialnych Źródeł Energii i Korzyści dla Polskiej Gospodarki, który będzie organem opiniodawczo-doradczym ministra właściwego do spraw klimatu oraz energii.

Do głównych zadań Zespołu należeć będzie wypracowanie rekomendacji w zakresie kierunków rozwoju polskiego przemysłu odnawialnych źródeł energii (OZE), maksymalizacji korzyści dla polskiej gospodarki na drodze do neutralności klimatycznej oraz zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego państwa. Zespół pracować będzie także nad przygotowaniem rozwiązań zarówno legislacyjnych, jak i pozalegislacyjnych, które służyć będą realizacji tych celów.

Naszym priorytetem jest przygotowanie odpowiednich narzędzi, które przyczyniać się będą do zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego naszego kraju. Liczę, że opracowywane przez Zespół rekomendacje i rozwiązania legislacyjne pozwolą na intensyfikację i koordynację działań służących OZE w Polsce – podkreślił szef resortu klimatu Michał Kurtyka.

Przygotowane przez Zespół rekomendacje dotyczyć będą następujących obszarów tematycznych: Czyste ciepło, Eko-transport, Lokalny wymiar energii, Gospodarka wodorowa, Sprawiedliwa Transformacja i Wielkoskalowe zeroemisyjne źródła energii.

źródło www.owoczesnecieplownictwo.pl/

 

Związki Zawodowe

joomla slideshow with caption